Wakacyjne warsztaty okiem instruktorów

27lipiec
2009
The Salsa Kings Kategoria: Warsztaty zobacz inne wpisy autora

Dosłownie przed chwilą zakończył się ostatni trening w ramach wakacyjnych warsztatów street dance w Dance Avenue. Jeszcze z zadyszką i zupełnie na gorąco Agata Ludwikowska, Aniela Kuźma i Marta Szulc opowiadają o warsztatach z pozycji instruktora prowadzącego zajęcia...

Dziewczyny, przed chwilą zeszłyście z sal. Zakończyłyście letnie warsztaty. Poproszę Was o krótkie podsumowanie na gorąco.  
Kilka słów o uczestnikach warsztatów:                                                 
Agata: Bardzo fajna energia, młodzież bardzo zdolna i chętna do pracy – miło mi się współpracowało.
Aniela: Taniec jest męczący i wymaga wiele wysiłku. Ta młodzież chce tańczyć! Gdyby byli leniwi to by nie przyszli na zajęcia…
Marta: Generalnie było w porządku, chociaż przez trzy pierwsze dni czułam jakiś opór ze strony uczestników. Myślę, że to dlatego, że było dużo osób zupełnie nowych i potrzebny był czas na rozeznanie terenu. Od środy było coraz lepiej…

Czy udało Wam się osiągnąć to co zamierzyłyście – nauczyć grupy wszystkiego co zaplanowałyście?
Agata: Tak. Mi się udało zrobić dwie choreografie. Uczestnicy bardzo szybko uczyli się nowych kroków, dlatego nauka szła sprawnie.
Aniela: Wszystko udało mi się zrealizować zgodnie z planem.
Marta: Nauczyłam grupy całej choreografii, którą zaplanowałam na te warsztaty, ale Timberlake Style nie jest łatwy, więc wiele rzeczy zostało dotkniętych i trzeba je poćwiczyć.
 
Warsztaty trwały dwa tygodnie: tydzień w Gdańsku i tydzień w Gdyni. Które grupy, te gdyńskie czy te gdańskie okazały się zdolniejsze,  ambitniejsze i bardziej pracowite?
Agata: Ja prowadziłam zajęcia tylko w Gdyni ( w Gdańsku street dance prowadziła Dagmara Merda), więc nie mogę porównać. 
Aniela: Tym razem Gdańsk okazał się zdolniejszy. Młodzież przychodziła przed warsztatami i ćwiczyła układy. Mieli więcej energii i radości z tańca.
Marta: Zdecydowanie lepiej pracowało się w czasie tegorocznych warsztatów wakacyjnych w Gdańsku. Ludzie chcieli ćwiczyć i powtarzać układy w nieskończoność i naprawdę czuło się, że mimi trudności - chcą.  W Gdyni jak nie wychodziło – to siadało.  
 
Z pewnością każda z Was ma po tych warsztatach swojego ulubieńca – dosłownie lub w przenośni. Kogoś kto w szczególny sposób dał się wam zapamiętać. Poplotkujcie trochę o tych wyjątkowych warsztatowiczach.
Agata: Właściwie wszystkich wspominam miło, z tym że osoby, których wcześniej nie znałam były bardzo nieśmiałe, a dziewczyny z moich grup strasznie rozbrykane…
Aniela: Wszyscy byli moimi ulubieńcami!
Marta: W Gdyni dwie dziewczyny na początku trochę „psociły” na zajęciach i bawiły się trochę za dobrze… Ale udał się nam dogadać. Do końca były z nich takie wesołki rozbawiające grupę.
 
Nie pierwszy raz prowadziłyście warsztaty w Dance Avenue. Czy macie swoje ulubione sale, wolicie pracować w Gdyni czy w Gdańsku?
Agata: Ja jestem przyzwyczajona do pracy w Gdyni i zdecydowanie wolę studio w Gdyni.
Aniela: Różnie, to zależy.
Marta: Dotąd wolałam pracować w Gdyni, ale te warsztaty dużo zmieniły. Poczułam klimat „Napoleonki”, poznałam trochę ludzi i właściwie odkryłam to miejsce na nowo. W Gdyni najbardziej lubię salę nr 1 a w Gdańsku teraz – po tych warsztatach – lubię tańczyć na każdej sali.
 
Co takie warsztaty dają instruktorowi?
Agata: Dla mnie był to dobry „rozruch” po miesięcznym leniuchowaniu…
Aniela: Radość życia!
Marta: Kolejne doświadczenia związane ze spotykaniem nowych ludzi i dużą dawkę ruchu.Muszę tu dodać, że organizacja w czasie tych warsztatów była super! Spokój, opanowanie i konkretna postawa pani z recepcji zapewniły nam komfortowe warunki pracy…
              
Bardzo dziękuję Wam za poprowadzenie warsztatów i za podzielenie się z nami Waszymi wrażeniami. Muszę przyznać, że obserwowałam Was przez dwa tygodnie i chyba największe wrażenie – poza waszymi umiejętnościami – zrobiła na mnie pasja, z jaką je przekazujecie i energia, która jak magnez przyciąga ludzi na Wasze zajęcia.  Na poparcie tych słów dodam,  że znakomita większość uczestników warsztatów przychodziła na wszystkie zajęcia od początku do końca. Narzekali, że boli, że gorąco, że tempo zawrotne, że brak sił, a mimo to prawie nikt nie odpadł.
Myślę, że to najlepszy dowód na Wasz profesjonalizm i charyzmę.  

A teraz odpocznijcie chwilę i zbierajcie siły na obozy!   
(RS)

2 komentarze do tego wpisu

Martyna napisał o 19:53 w dniu 2009-07-28

ale w Gdyni i tak było fajnie... :)
Na obozie będziemy się jeszcze bardziej starać!
Pozdrawiam!

NATALIA lat 9 napisał o 9:13 w dniu 2009-07-30

NAPRAWDE BYŁO FAJNIE I DUŻO OSÓB SZYBKO UCZYŁY SIĘ TAŃCZYĆ...:)                       CHCIAŁA BYM JESZCZE RAZ ZATAŃCZYĆ:)(:

Dodaj komentarz

Imię / nick*
E-mail*
Strona WWW
Newsletter

Wpisz swój adres e-mail jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje.

Usuń mój adres z newslletera