
Marta Szulc to bez wątpienia zawodowiec i profesjonalista. Związana z tańcem od najmłodszych lat, przez co żyje nim i oddycha. Najbardziej ukochała współczesne formy tańca. Potrafi nimi zauroczyć i zainspirować tych, którzy szukają nowych tanecznych wzruszeń. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Martą, w którym opowiedziała o swojej pasji, o pracy w Dance Avenue i o swoich słabościach...
"Taniec jest dla mnie wszystkim, to najwspanialsza rzecz, jaka mogła mnie w życiu spotkać. Daje mi ogromne szczęście i spełnienie"
- to fantastyczne wyznanie. A powiedz mi od kiedy tak właśnie jest. Kto i kiedy obudził w Marcie miłość do tańca?
Marta: Właściwie ta miłość obudziła się sama. W szkole podstawowej moja nauczycielka utworzyła zespół wokalno-taneczny, do którego mnie zapisała i to ona pokazała mi drogę. Od ósmego roku życia trenowałam codziennie przez 8 lat. W tym czasie jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo kocham taniec. Dopiero trzyletnia przerwa w treningach uświadomiła, że nie mogę bez niego żyć. To był czas, kiedy w telewizji pokazywano mnóstwo teledysków a moim ulubionym zajęciem było stanie przed lustrem i ćwiczenie choreografii ściągniętych właśnie z teledysków. Wtedy zrozumiałam, że muszę tańczyć...
W Dance Avenue prowadzisz zajęcia Jazz Funk i Broadway Dance. Dlaczego akurat takie techniki?
Marta: Jazz Funk, ponieważ ma dużo wspólnego z Hip-hopem, a w nim odnajduję się najlepiej, a Broadway Dance – ponieważ miałam okazję poznać tą technikę w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki, gdzie uczyłam się przez dwa lata - i bardzo ją polubiłam. Broadway bardzo mnie inspiruje i pozwala mi realizować swoje wizje małych spektakli do muzyki musicalowej. Bardzo to lubię.
Wiem, że sama tańczysz z dużymi sukcesami Salsę. Nie myślałaś o tym, żeby prowadzić również zajęcia z Salsy?
Marta: Na razie nie. Te sukcesy to bardziej sukcesy formacji Salsa Kings, w której tańczę, niż moje. Myślę, że żeby uczyć Salsy innych – sama muszę się jeszcze trochę nauczyć.
Jacy ludzie przychodzą na Twoje zajęcia?
Marta: Z reguły są to ludzie młodzi. Na początku zajęcia Jazz Funk były taką tajemnicą. Niektórzy kojarzyli tę nazwę z tradycyjną muzyką jazzową, przychodzili na zajęcia i spotykało ich rozczarowanie, bo to zupełnie inne klimaty. Teraz Jazz Funk stał się na tyle popularny, że przychodzący wiedzą co ich czeka.
Czy wszyscy od początku na zajęciach czują klimat tych technik?
Marta: Z tym bywa różnie. Zwykle tak, ale zdarzają się tacy, którzy nie zetknęli się wcześniej z muzyką hip-hop, nie czują tej muzyki ani jej klimatów, nie znają kultury hip-hopu i wtedy pojawiają się problemy.
Dla mnie to zawsze jest wyzwanie i kiedy po kilu miesiącach zajęć udaje się obudzić w nich to coś, wtedy patrzę jak tacy nowicjusze się rozwinęli, jak zaczynają sami z zapałem ćwiczyć układy, jaką ogromną pracę włożyli i oni i ja w te efekty – mam z tego ogromną satysfakcję.
Na co dzień tryskasz energią i optymizmem. Bywasz zmęczona?
Marta: Chyba jak każdy. Zwłaszcza koniec semestru to taki czas przemęczenia. Pracujemy intensywniej, przygotowujemy pokazy i bywa, że naprawdę padam i mam dosyć i marzę o wakacjach. I wtedy przychodzi czas na imprezę kończącą semestr – pokazy, medale, litry potu na parkiecie a mnie ogarnia wzruszenie i z łezką w oku myślę sobie, że to jest cudowne, że tylko to chcę robić i że kocham to co robię...
Podobno masz jakąś słabość...
Marta: Niestety bardzo lubię słodycze. Najbardziej chyba czekoladę z orzechami no i przepadam za lodami z McDonald's.
Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę Ci aby udało Ci się Twoją miłością do tańca obdarować jak największą ilość młodych ludzi i mam nadzieję, że dzięki Twoim zajęciom Trójmiasto zdominuje „You Can Dance” i temu podobne programy.
(RS)
patyk napisał o 9:50 w dniu 2009-06-24
Heheh, to prawda, Marta potrafi uczyć i robi to fantastycznie.
Fajnie, gdyby na zajęciach było trochę więcej takiej oldschoolowej muzyki;)
Nunita napisał o 14:3 w dniu 2009-06-24
Marta jest cudowną instruktorką, dokładnie potrafi opisać nam, jak ma wyglądać dany ruch, jak ona go interpretuje i co ma wyrażać.
Ma też swoje humory, potrafi nawrzeszczeć, ale to tylko jeszcze bardziej mobilizuje nas do pracy. Dobrze, że tak otwarcie nam o sobie mówi, bo to pozwala nam się z nią jeszcze bardziej zżyć i atmosfera na zajęciach jest nieziemska.
Marty zajęcia są cudowną przygodą. Nie wiem, jak przetrwam wakacje bez jej zajęć ;D
Tusiak napisał o 9:47 w dniu 2009-06-25
Zajęcia z Martą są świetne..!
Zawsze z dziewczynami mówimy ..dobrze że poszliśmy na Jazz Funk z Martą! ;*
Bo nie żałujemy!:)
Pozdrawiam :*:*
domik napisał o 21:21 w dniu 2009-07-06
To idealna osoba na właściwym miejscu! : ) a to rzadkość w dzisiejszych czasach.
Sami napisał o 13:23 w dniu 2009-11-19
super uwielbiam cię **** uwielbiam twoj taniec a co tam u ciebie słychać

Wpisz swój adres e-mail jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje.