Kolejny instruktor TSK w Nowym Jorku

11listopad
2009
The Salsa Kings Kategoria: Instruktorzy zobacz inne wpisy autora

Michał Danowski w Brodway Dance Center. Jeden z naszych instruktorów spędził w tym roku  urlop bardzo intensywnie – łącząc przyjemne z pożytecznym.  Postanowił bowiem zaczerpnąć inspiracji od najlepszych i wybrał…No właśnie – co wybrał i jak tam było opowiedział sam Michał..

Podczas planowania urlopu na 2009 rok wraz z Beatą Kuć nie miałem żadnego problemu z decyzją o miejscu wypoczynku.  Wybór, po raz  trzeci z rzędu padł na  tzw. Big Aplle czyli Nowy Jork. Trzytygodniowe wakacje miały na celu  zrelaksować się, pozwiedzać, odwiedzić rodzinę ale przede wszystkim zasięgnąć nowych inspiracji podczas wycieńczających treningów u jednych z najznakomitszych instruktorów tańca.

W tym „centrum świata” kręci się niebotyczne ilości filmów i każdy wie jakie miejsca, budynki czy nawet ulice charakteryzują to miasto. Dlatego też subiektywne wrażenia o infrastrukturze i kulturze miasta zdecydowałem się pominąć na poczet kwestii, które dla nas - salseros najbardziej intrygują w NY, czyli zajęciach z których warto skorzystać a także godne polecenia a wręcz konieczne do odwiedzenia salso teki inaczej zwane social-ami.

Podobnie jak w poprzednich latach, również i w tym roku
najwięcej czasu poświęciłem na zajęcia u "guru" salsy Frankiego Martineza. Myślę, że tej osoby nie trzeba przedstawiać. Każdy, kto przebywa w środowisku salsowym słyszał zapewne nie raz jakim jest wspaniałym tancerzem i choreografem. Ze swojej strony chciałbym dodać, że jest to osoba obdarzona wyjątkowymi zdolnościami pedagogicznymi. Jego zajęcia zaskakują  ekspresją, połączeniem  różnych stylów  tańca, perfekcyjnym ruchem ciała i nietuzinkowymi krokami. Zmysł obserwatora, duży dystans do świata i żartobliwe jego przedstawianie pozwalają kursantom na godzinne oderwanie się od rzeczywistości w atmosferze koncentracji nad choreografią otoczoną dużą dawką humoru, której poziom uzależniony jest od zaawansowania uczniów – im wyższy tym więcej techniki i mniej czasu na dowcipy.

Eddie Torres, to ikona specyficznego stylu salsy na 2. Pomimo, że trafiłem na okres kiedy przez dwa pierwsze tygodnie przebywał On gościnnie na zagranicznym kongresie, to  już na pierwszych zajęciach po Jego powrocie zrekompensowałem sobie wcześniejsze rozczarowanie. Uczestnikami Jego zajęć jest mnóstwo obcokrajowców, których poza nazwiskiem przyciąga również otwartość na ludzi i wesoły sposób prowadzenia zajęć. Amatorami tych kursów nie byliby zatem zaawansowani tancerze, ale jak ktoś ma ochotę na dobrą, pozytywną salsową energię i proste ale bardzo praktyczne kroczki, to z pewnością wyniesie je z tych zajęć. 

Prestiżowa szkoła Brodway Dance Center
również znalazła miejsce w moim grafiku. Uczęszczałem na lekcje do takich instruktorów jak Maria Toress (Latin jazz), Chio (Jazz funk) oraz Bev (Hip Hop hunk). Uczestnictwo w tych zajęciach uświadomiło mi, że w tym skupiającym 9 mln zarejestrowanych ludzi mieście, zapotrzebowanie na atrakcyjne formy spędzania wolnego czasu jest tak duże, że nawet tak komercyjna placówka może pozwolić sobie na utrzymywanie wysokiego poziomu nauczania. Żałuję, że kampania medialna technik tanecznych pod tajemniczą nazwą Dunham prowadzonych w studio Djoniba Dance przez weterana Neda Williamsa nie była tak skuteczna jak BDC i kryzys gospodarczy zmusił Go do zamknięcia szkoły, do której chciałem się udać również i w tym roku.
Zdobyte umiejętności w Nowym Jorku jest gdzie szlifować. Najważniejsze socjale to: klub Cache w czwartki, co drugi piątek Abakua z Frankim Martinezem, w poniedziałki Session73 z muzyką na żywo (ja trafiłem na światowej klasy Grupo Latin Vibe), a przede wszystkim  Jimmy Anton Social, odbywający się co drugą niedzielę. Ta ostatnia jest najstarszą cykliczną „imprezownią” odbywającą się już od ponad trzynastu lat i skupia tylu uczestników, co dobry kongres europejski.

Myślę, że zdobyte doświadczenie pozwoli mi lepiej prowadzić zajęcia oraz zapalić radość do tańca u nowych salsowiczów i nauczyć pokory weteranów ale przede wszystkim zrozumieć ideę …
Michał Danowski

 

Bardzo dziękujemy Michałowi za relację  i za to że przeniósł nas na moment do Nowego Jorku. Teraz pozostaje wpaść na zajęcia do Michała i zobaczyć jak Jego opowieści przełożą się na treningi…
Do zobaczenia na salach The Salsa Kings!
(RS)
 

4 komentarze do tego wpisu

Tom napisał o 8:47 w dniu 2009-11-12

Serdeczne gratulacje i aż pozazdrościć.

msc napisał o 21:25 w dniu 2009-11-14

też bym się tak oderwała od rzeczywistości...a może byśmy tak zrobili wycieczkę szkolną do ny :)? ja jade od razu!
Mam pytanie: jak się mówi na te sociale po angielsku? Socials?! Czy jest angielskie słowo czy funkcjonuje tylko słowo hiszpańskie?

asia napisał o 22:53 w dniu 2009-11-14

z przyjemnoscią poznamy z mężem naszego nowego trenera-mam nadzieje ,ze zarazi on pasją tańca mojego męża ,bo mnie już nie trzeba ;)

Laura napisał o 17:11 w dniu 2009-11-16

witam. jestem nowa. do Michała chodzę zaledwie od miesiąca. Ma super poczucie humoru, mięśnie bolą nie tylko od tańczenia ale brzucha i twarzy od śmiania się. Coraz pewniej czuje się jak tańczę w parach.A i przystojny

Dodaj komentarz

Imię / nick*
E-mail*
Strona WWW
Newsletter

Wpisz swój adres e-mail jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje.

Usuń mój adres z newslletera