Monika Grzelak i Broadway Dance Center

25wrzesień
2009
The Salsa Kings Kategoria: Instruktorzy D.A. zobacz inne wpisy autora

Brodway Dance Center – marzenie tysięcy młodych tancerzy… Znaleźć się tam chociaż przez chwilę, uczestniczyć choćby w jednej lekcji… Dla większości pozostanie to w kwestii marzeń ale z pewnością wielu z Was dostąpi kiedyś tego wyróżnienia i znajdzie się na Sali tej prestiżowej szkoły tańca.
Życząc tego wszystkim naszym kursantom zapraszamy do przeczytania rozmowy z liderką i właścicielką Akademii Tańca i Ruchu Dance Avenue – Moniką Grzelak, która opowiedziała o swojej czwartej podróży do Nowego Jorku i o nowych doświadczeniach z Broadway Dance Center.

Moniko, odleciałaś od nas do Nowego Jorku. Na szczęście już wróciłaś, więc opowiedz nam teraz o swoim pobycie w tym wyjątkowym mieście. Ile czasu tam spędziłaś?
Monika Grzelak:
Byłam tam prawie dwa tygodnie, ale to zdecydowanie za krótko…

W jakim celu poleciałaś do NY?
M.G:
Poleciałam na urlop, ale na bardzo pracowity urlop. Właściwie niewiele odpoczywałam, za to dużo czasu spędzałam na salach treningowych, szkoląc się i ucząc nowych rzeczy, które oczywiście wykorzystam na kursach prowadzonych przeze mnie w naszej Akademii.

Uczestniczyłaś w zajęciach prowadzonych przez znakomitych instruktorów, między innymi Luam – znaną na całym świecie choreografkę, współpracującą ze światowej sławy gwiazdami muzyki pop. Co wyniosłaś z tych zajęć?
M.G:
Lekcje z Luam są niesamowite. Takie połaczenie hip hopu z innymi technikami bardzo mi odpowiada. Zadziwiło mnie jednak tempo, w jakim w tej chwili wykonuje się choreografie i bogactwo elementów. W sekwencji, w której niedawno nie było obrotów teraz np. są dwa… Trochę to przypomina ten pęd, który obserwujemy teraz w tańcu towarzyskim – takie maksymalne rozbudowywanie i wzbogacanie choreografii. Ma to swoje zalety, ale ja zastanawiam się, w którym kierunku to zmierza i czy aby na pewno tak trzeba…

Nazywają go Bam. Amen Ra "Bam Bam" Valentine zaczął tańczyć zawodowo w wieku 17 lat. Jego styl tańca jest prężny, gładki, skomplikowany i teatralny jednocześnie. Płynnie łączy hip-hop, poppin, breakin i elementy sztuki walki, wykorzystując techniki jazzowe, które umożliwiają przejście choreografii od jednorodności do chaosu, nadając jej niepowtarzalny charakter. W jego zajęciach również brałaś udział. Jak było?
M.G:
To były bardzo ciekawe zajęcia, choć trochę nie w moim stylu. Zadziwiające było to, jak Bam, pomimo swojej postury (nie jest filigranowy…)  na luzie, miękko wykonuje poszczególne ruchy, które nie były łatwe. Na pierwszych zajęciach bez problemu powtarzałam wszyskie ruchy, ale zatańczenie całej choreografii do muzyki okazało się trudne…  Za to na drugich zajęciach, kiedy te ruchy niejako same weszły w ciało, miałam  ogromną satysfakcję z faktu, że chociaż to nie jest styl mi bliski, to radzę sobie zupełnie nieźle!

A inni instruktorzy?
M.G:
Uczestniczyłam jeszcze w zajęciach Sheryl Murakami – jednej z najbardziej uznanych choreografów w Nowym Jorku, która jest bardzo wyrazista, preferuje ciężki styl, powiedziałabym styl techno czy nawet heavy metal. Pracowała między innymi dla Beyonce, Avril Lavigne, Lady GAGA, Nelly Furtado, Thalia i Placido Domingo. Nie są to moje klimaty, ale na pewno warto znaleźć się na takich zajęciach.
Byłam na zajęciach Dereka Mitchella, który prowadzi warsztaty teatralne a także zajęcia z hip hopu, baletu i tańca współczesnego, BT (Briana Thomasa) – młodego i niezwykle utalentowanego instruktora street jazzu i Dany Foglii –tancerki i choreografki, która odnosi sukcesy w Stanach Zjednoczonych i na świecie.
Już tradycyjnie uczestniczyłam w zajęciach Frankie Martineza. Frankie to aktor, tancerz, i choreograf , założyciel i dyrektor Abakua Afro–Latin Dance Company. To wielka postać – jeden z najbardziej uznanych tancerzy mambo w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Dla mnie jest królem mambo i salsowym guru. Niestety prowadzi on niewiele zajęć dla zaawansowanych tancerzy, ale udało mi się być na jego zajęciach, z których jak zwykle wyniosłam nową porcję dobrej, salsowej energii i nowe inspiracje. Frankie przygotowuje teraz nowy spektakl, którego premiera zaplanowana jest na początek listopada. Mam nadzieję, że uda mi się polecieć na ta premierę. Poza tym marzę o ściągnięciu Frankiego do Polski – może z jakimś latin – jazzowym spektaklem…

Na zajęcia do Brodway Dance Center przyjeżdżają tancerze z całego świeta. Czy to widać?
M.G:
Tak, rzeczywiście widać różnice. Chociaż tańczą te same style: street dance czy hip hop, to każdy robi to inaczej - po swojemu. Niesamowite bogactwo ruchów w każdej technice, sposób ich odtwarzania i indywidualne podejście każdego tancerza do zajęć sprawiają, że z każdej osoby na sali można zaczerpnąć jakąś inspirację.
Wyraźna jest różnica między tancerzami np.z Los Ageles, którzy preferują new style a  nowojorczykami, którzy emanują zupełnie inną energią. Ja osobiście wolę konwencję nowojorską.

Byłaś w nowym studio. Widać w nim zmiany?
M.G:
Zmiany są widoczne: duże przestrzenie, lustra, nowa podłoga i wentylacja to wyraźne zmiany na lepsze. Jednak dużo jest rzeczy, które my – Europejczycy zrobilibyśmy inaczej. Generalnie założenie jest takie, że nie siedzimy tylko tańczymy, toteż miejsc do siedzenia nie ma wiele, a jeżeli są – to niezbyt wygodne i usytułowane tak, by można było obserwowac tańczących. Zlikwidowano bufet, jest za to sklepik, gdzie można zaopatrzyć się w ubrania z logo BDC. Jednak mimo tych zmian klimat szkoły pozostał taki sam.

Czy poza tym, że pracowałaś udało Ci się coś zwiedzić?
M.G:
Byłam na Time Square, gdzie wydzielono ostatnio takie miejsca deptakowe, podłoże pomalowano na zielono i postawiono plastikowe krzesełka z widokiem na… reklamy świetlne. Daleko tym miejscom do naszych kawiarnianych ogródow z parasolami, gdzie turysta rzeczywiście może przyjemnie odpocząć, ale kierunek jest dobry.
Byłam też na „Chicago” na Brodwayu. Spektakl fantastyczny. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie to, że każda osoba wchodząca na scenę była superprofesjonalna. Aktorzy, tancerze czy muzycy – wszyscy z przysłowiowej „górnej półki”. I o dziwo nie tylko młodość ma na scenie prawa. Moją szczególna uwagę zwróciły tancerki nie pierwszej młodości a zgrabne, sprawne, dojrzałe w ruchach – po prostu super!
Poza tym tak naprawdę teraz przydałby mi się urlop, bo to tempo tam, te tłumy ludzi, które są wszędzie i długa podróż jednak trochę mnie zmęczyły…

Moniko, bardzo dziękuję za Twoje opowieści zza Oceanu. Życzę odpoczynku, bo przed Tobą obozy taneczne i tłumy naszych młodych tancerzy, które nie mogą doczekać się zajęć z Tobą.

(RS)
 

5 komentarzy do tego wpisu

msc napisał o 1:26 w dniu 2009-08-07

bardzo się cieszę, że broadway (btw jest błąd ortograficzny w tekście :)) zauważa od jakiegoś czasu'tancerki nie pierwszej młodości.' to super!najwyższy czas!!! mam nadzieję, że to przysłość, najpierw ameryki...
kobiety są niesamowite w każdym wieku(tak samo jak mężczyźni:) i to wielka szkoda, że światu potrzeba jeszcze przełamania wielu stereotypów by to zauważył. meryl streep jest cudowna w mamma mia, choć daleko jej do tancerki :)!!!cudowne jest w niej to, że próbuje mimo wieku, że myśli o tańcu (tak jak żadna nastolatka by nie pomyślała) i że wbrew całej głupocie świata wokół niej, potrafi się tańcem bawić. mam nadzieję, że 'tancerki nie pierwszej młodości' to przyszłość tańca.

olaa napisał o 11:33 w dniu 2009-08-12

czekamy na relacje dziewczyn z Londynu!:)

Łukasz napisał o 15:28 w dniu 2009-09-25

Dlaczego na stronie pojawiaja sie stare informacje? :p Przydaloby sie troche nowosci :)

Robert napisał o 16:23 w dniu 2009-09-25

Żyjemy w świecie powtórek, nie wiesz?;) Pewnie dla "nowych" to robią? Czekamy teraz na coś dla stałych czytelników.

jatoja napisał o 16:12 w dniu 2010-03-09

msc !!! tak mowisz o bledach a sama zaczynasz nawias i go nie konczysz haha a co do moniki to zazdrocha na mxa xD

Dodaj komentarz

Imię / nick*
E-mail*
Strona WWW
Newsletter

Wpisz swój adres e-mail jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje.