
Zawsze pogodna, uśmiechnięta, zarażająca wszystkich wkoło swoim optymizmem, a przy tym zakochana w tańcu towarzyskim Ola Lazarowska opowiada o swojej fascynacji tańcem i drodze do sukcesu a także o zajęciach, które prowadzi w Akademii Tańca i Ruchu Dance Avenue.
Olu w Twoim CV czytam: absolwentka UG – kierunek handel zagraniczny, studia podyplomowe – kierunek zarządzanie zasobami ludzkimi, ale i podyplomowe studia instruktorskie w kierunku Instruktor Tańca Sportowego. Skąd u Ciebie taniec towarzyski?
Ola Lazarowska:Taniec towarzyszy mi od dziecka. Już, jako mała dziewczynka chodziłam na taniec nowoczesny, a później zapisałam się do Elbląskiego Klubu Tańca Jantar i tam już zostałam. Tam trenowałam taniec towarzyski, aż do momentu pójścia na studia. Następnie ukończyłam kurs instruktora i rozpoczęłam pracę w tym kierunku. Na taniec potrafiłam zawsze znaleźć czas. Gdybym nie tańczyła to z pewnością jeździłabym na łyżwach figurowych.
Na swoim koncie masz wiele znaczących sukcesów. A jakie są Twoje taneczne marzenia?
O.L: Rola w filmie tanecznym lub w sztuce tanecznej. Chciałabym wykorzystać swoje umiejętności na planie filmowym lub na deskach teatru. Żałuję, że nie wiedziałam o castingu do filmu „Kochaj i tańcz”…
Taniec towarzyski to dwie osoby, które dla osiągnięcia sukcesu często muszą rozumieć się bez słów, i zawsze nadawać na tych samych częstotliwościach. Czy w Twoim przypadku to się udaje?
O.L: Od jakiegoś czasu nie tańczę już turniejowo, ale masz rację: dobry kontakt z partnerem to podstawa w tańcu towarzyskim. Z ostatnim partnerem, z którym tańczyłam rozumieliśmy się bez słów. Taka współpraca umożliwiała nam osiąganie sukcesów. Nasze treningi były bardzo efektywne, ponieważ stanowiliśmy naprawdę zgraną „drużynę”. Koledzy zawsze mówili, że osiągamy sukcesy ze względu na udział w wielu lekcjach prywatnych i treningach. Owszem było w tym trochę prawdy, jednakże w główniej mierze osiągaliśmy sukcesy, bo nadawaliśmy na tych samych falach, czuliśmy taniec i lubiliśmy się wzajemnie.
Co sprawia Ci największą przyjemność w tańcu?
O.L: To, że mogę wyrazić całą siebie, swoje emocje. Odpocząć po ciężkim dniu pracy.
Taniec pozwala mi przenieść się w inny wymiar. To jakby oderwać się od rzeczywistości…
Prowadzisz zajęcia z tańca towarzyskiego w Dance Avenue. Spotykasz tu ludzi, którzy chcą tańczyć i marzą o królowaniu na parkietach. A jak to jest w rzeczywistości: czy częściej zdarzają się kursanci, którzy chwytają w mig i galopują w postępach, czy raczej tacy, nad którymi trzeba cierpliwie popracować?
O.L: To zależy od grupy. Ludzie, którzy do nas przychodzą często bardzo się od siebie różnią. Mają różne motywacje, różnie czują muzykę i rytm, są bardziej lub mniej zamknięci, często wstydzą się i trzeba włożyć trochę pracy w to, żeby ich otworzyć. Ale jedno ich łączy: bardzo chcą tańczyć. I to jest najlepszą gwarancją postępów!!! A poza tym ja bardzo lubię uczyć i myślę, a raczej mam nadzieję, że potrafię nauczyć tańczyć każdego!
Jaka atmosfera panuje na Twoich zajęciach?
O.L: Trzeba by zapytać o to moich kursantów. Jednakże staram się by na zajęciach czuli się dobrze, nie krępowali się, nie wstydzili, aby zajęcia przebiegały w pogodnej i przyjaznej atmosferze. Po prostu staram się dbać o to, żeby moi kursanci polecili mnie i moje zajęcia swoim znajomym.
Olu, wiem, że taniec jest zaraźliwy. Życzę Ci więc epidemii wśród mieszkańców Trójmiasta, abyś mogła dzielić się z rzeszami ludzi swoimi fantastycznymi umiejętnościami, czerpiąc z tego ogromną satysfakcję. I jestem pewna, że wtedy świat stanie się piękniejszy.
Dziękuję za rozmowę.
(R.S.)
Magda napisał o 9:36 w dniu 2009-09-03
Byłam na zajęciach Oli i było super! Polecam:)