
Swoboda, niesamowita zabawa, improwizacja i integracja to zalety i cechy zajęć pod nazwą "Rueda de Casino". Nastrojowa i pełna emocji muzyka oraz energiczne proste figury w aerobowym rytmie to domena Salsy solo.
Na zajęcia do Dance Avenue zaprasza dzisiaj, zawsze pełna energii Magdalena Langowska. Koniecznie przeczytaj wywiad z naszym instruktorem..
Magdalena Langowska i jej pasje
„Psychoterapia tańcem uznaje kompleksowe interakcje, a także zależności umysłu i ciała, przyjmując ,że stany psychiczne manifestują się fizycznie w napięciach mięśniowych, sposobie oddychania, postawie ciała i dynamice ruchu. Relacja ciało – psychika jest wzajemna: nie tylko psychika wpływa na ciało, lecz także doświadczenia ciała mają wpływ na psychikę. Jest to założenie jedności psychofizycznej.” - tak o terapii tańcem napisała Danuta Koziełło w swojej książce „Taniec i psychoterapia”. O tym rodzaju terapii jak i o zajęciach, które prowadzi w Dance Avenue opowie nam tancerka, pedagog i instruktor Salsy solo, Salsy w parach oraz Ruedy de Cassino - Magdalena Langowska.
Magda, kiedy zobaczyłam Cię po raz pierwszy - zobaczyłam drobną, pogodną istotkę, z której biła niesamowita energia i radość a jednocześnie spokój i wyciszenie. Twoi kursanci mówią o Tobie: bardzo dobra instruktorka, profesjonalnie prowadzi zajęcia i ma przy tym dużo cierpliwości do osób nieśmiałych czy mniej uzdolnionych, potrafi zarażać pasją do salsy i radością, jaką sprawia jej taniec. Co Ty na to?
Magda Langowska: Bardzo lubię prowadzić zajęcia i cieszę się z dowodów sympatii moich kursantów. Chcę, żeby na moich zajęciach dobrze się bawili, ale nie ukrywam, że mam zacięcie dydaktyczne. Chętnie tłumaczę osobom mniej uzdolnionym tanecznie w jaki sposób mają się poruszać, żeby czuli się wygodnie i swobodnie na parkiecie.
Dlaczego tak szczególnie ukochałaś salsę?
M.L:W salsie uwielbiam to, że pozwala tańczącym na wiele swobody i improwizacji. Zawsze lubiłam tańczyć, szczególnie pociągają mnie latynoskie rytmy. Kiedy Monika Grzelak i Przemek Wereszczyński otworzyli w Gdyni szkołę The Salsa Kings wiedziałam, że znalazłam to, czego mi w życiu brakowało. Uzależniłam się od salsy, jej płynnych, a jednocześnie dynamicznych ruchów, bogatego rytmu. Zaczęło się od imprez i zajęć, szybko przyszły intensywne treningi kilka razy w tygodniu, a od 5 lat mogę dzielić się moją pasją z moimi kursantami.
Czy Polacy, którym przecież w kwestii temperamentu tanecznego daleko do tancerzy latynoskich, radzą sobie jakoś z salsą?
M.L: Salsa trafiła w Polsce na bardzo podatny grunt, jej popularność jest ogromna. Wydaje mi się, że salsa daje Polakom rozrywkę i relaks, których brakuje w codziennym, zabieganym i „poważnym” życiu. Widzę, jak kobiety po pracy przychodzą na moje zajęcia salsy solo i zaczynają się poruszać z pasją i radością. Ich ruchy są coraz bardziej świadome, skoordynowane, pełne gracji. Często odbudowują wiarę w swoją kobiecość, atrakcyjność i seksapil. Wiele z nich mówi mi, że nie mogą doczekać się zajęć, że salsa to jedyne, co robią tylko i wyłącznie dla siebie. Po zajęciach są zrelaksowane, spocone, uśmiechnięte i naładowane pozytywna energią. Panowie również tańczą salsę bardzo chętnie. Często zapalają się do niej bardziej niż ich partnerki. Rozmawiają między sobą o muzyce, kongresach, najlepszych instruktorach z całego świata.
W mojej pracy spotkałam się również z osobami, które podchodziły do salsy z dużym dystansem. Ważne wtedy, by dać im trochę przestrzeni i zaobserwować, czy problem tkwi w małej predyspozycji do tańca czy w nieśmiałości, która zahamowuje ciało. Cierpliwość i indywidualne podejście pomagają takiej osobie się otworzyć. Miałam takich kursantów, początkowo bardzo nieśmiałych i niechętnych, którzy przekonali się, że mogą nauczyć się tańczyć. Po pewnym czasie ich temperament i energia uwalniały się w tańcu. Ciała już ich nie krępowały, lecz pozwalały wyrazić radość i pasję.
Czy możesz przybliżyć nam to, co kryje się pod nazwą Rueda de Cassino?
M.L: Rueda de Casino to kubańska salsa, tańczona w parach po kole. Pary wykonują razem różne figury, podczas których następuje wymiana partnerek. Wystarczy znać krok podstawowy i kilka figur, by móc wirować po kole w rytm gorącej muzyki. Rueda to przede wszystkim zabawa, stąd dużo w niej zabawnych nazw i figur, co wprawia w świetny humor i doskonale integruje grupę tańczących. Chcę zarazić kursantów studia Dance Avenue tym stylem salsy, dlatego prowadzę na practisie lekcje podstaw ruedy, by nasze „trójmiejsko-kubańskie” koło było coraz większe.
Wiem, że prowadzisz animacje taneczne w jednym z gdyńskich klubów. Opowiedz nam o tym.
M.L: Tak, w każdą środę ok. 23:00 prowadzę animacje taneczne w Klubie Pokład na Skwerze Kościuszki w Gdyni. Zapraszam do odtańczenia krótkich choreografii do muzyki latynoskiej, uczę tańca w parach. Cały Pokład faluje we wspólnym rytmie, ludzie chętnie się bawią i podpatrują taneczne ruchy.
Choreoterapia to kolejny rozdział twojej pracy. Powiedz nam co to takiego?
M.L: Choreoterapia powstała na styku kilku dziedzin, przede wszystkim psychologii, tańca, muzyki. Można w niej odnaleźć wpływy tańca współczesnego, tańców szamańskich i plemiennych. U podstaw choreoterapii leży teoria o psychofizycznej jedności człowieka. Oznacza to, że poprzez obserwację ruchu, postawy ciała, nawet sposobu oddychania możemy wiele się dowiedzieć o osobowości człowieka, jego kompleksach, zahamowaniach, a nawet przeżytych traumach. Trudne i nieakceptowane emocje są spychane do podświadomości, jednak manifestują się w ciele. Choreoterapia pozwala je odkryć, nazwać i zmierzyć się z nimi, by przestały nas boleć i ograniczać. Głównym celem terapii jest uzyskanie swoistej harmonii między ciałem i psychiką człowieka.
A skąd Twoje zainteresowanie tym rodzajem terapii i jak Magda Langowska stała się choreoterapeutką?
M.L: To praca z kursantami Dance Avenue i rozmowy z nimi zainspirowały mnie, żebym poszła tą dość mało jeszcze uczęszczaną ścieżką. Zaobserwowałam jak cudownie taniec otwiera bardzo nieśmiałe osoby, jak uwalnia ich tłumioną radość i swobodę. Kontakt z moimi nieśmiałkami na lekcjach indywidualnych nauczył mnie cierpliwości i wrażliwości na druga osobę. Ich zaufanie do mnie to moja wielka satysfakcja.
Trzy lata temu rozpoczęłam szkolenia z zakresu terapii tańcem. Mam szczęście uczyć się u najlepszych na świecie choreoterapuetów (Detlef Kappert, Elisabeth Rosen i Penelope Best) oraz psychologów i trenerów ze Studium Terapii i Treningu Grupowego Uniwersytetu Warszawskiego. Jestem członkiem Polskiego Stowarzyszenia Choreoterapeutów, obecnie staram się o uzyskanie zawodowego certyfikatu choreoterapeuty- terapeuty tańcem.
Dla kogo przeznaczone są zajęcia. Jacy ludzie i z jakimi problemami korzystają z tego rodzaju terapii?
M.L: Chociaż słowo terapia sugeruje, że zajęcia przeznaczone są dla osób chorych, każdy człowiek może znaleźć w choreoterapii coś dla siebie. Terapia tańcem jest stosowana niemal wszędzie, począwszy od szpitali psychiatrycznych w pracy z psychotykami i neurotykami, przez zajęcia dla osób upośledzonych, niepełnosprawnych, skończywszy na zajęciach wspierających rozwój dzieci w przedszkolach czy warsztatach samorozwojowych dla kobiet.
Choreoterapia może mieć charakter głęboko terapeutyczny, jednak już sam swobodny ruch tak wiele odkrywa przed „tancerzem”, że wychodzi on z zajęć wzbogacony o cenną wiedzę o swoim ciele i psychice.
Masz już na tym polu pewne doświadczenie. Powiedz nam coś o efektach choreoterapii.
M.L: Najlepiej jest się uczyć doświadczając pewnych rzeczy na sobie. Ze mną właśnie tak było. Dzięki zajęciom, które odbywają się w kameralnych grupach (maksymalnie 14 osób) jest szansa na nawiązanie bliskich relacji, zwierzenia, refleksja nad problemem, nad którym pracujemy. Nie ma tu żadnej nauki kroków. Każdy duch jest dobry, bo jest nasz, autentyczny. Nikt nie jest oceniany ani porównywany. Bardzo ważna jest pełna akceptacja terapeuty i grupy, dzięki której łatwiej zaakceptować samego siebie. Pozwala to nabrać pewności siebie i śmiałości, odkryć schematy ruchów i zachowań w codziennym życiu, a jednocześnie daje szansę na zmianę podejścia do życia, do drugiej osoby. Choreoterapia to praca na emocjach, tym samym osoby wychodzą z zajęć emocjonalnie wzbogaceni.
Jak trafić na takie zajęcia? Gdzie i kiedy się odbywają i jakie są warunki uczestniczenia w nich?
M.L: Na Pomorzu choreoterapia jest jeszcze mało znana. Głównie stosują ją psycholodzy w swojej praktyce z pacjentami , jej elementy wykorzystują pedagodzy w pracy z dziećmi. Ale już na ogólnopolskich warsztatach dla kobiet pojawiają się zajęcia ruchowe metodą choreoterapii. Tego typu zajęć można szukać w ofertach poradni psychologicznych. Mam nadzieję, że wkrótce terapia tańcem zyska na popularności i że więcej ludzi będzie mogło czerpać z niej korzyści. Bo terapia tańcem pielęgnuje i ciało i psychikę.
Magda, bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Ci, aby Twoja praca przynosiła Ci satysfakcję i radość, którą będziesz zarażała nas wszystkich.
(R.S.)
dancer napisał o 16:27 w dniu 2009-05-09
Madziu, wielki szacun.
Dancer
Małgośka napisał o 10:52 w dniu 2009-05-10
I właśnie za terapeutycznymi dla mnie zajęciami z Magdą najbardziej tęsknię... Pozdrawiam