Wczasy z tańcem- relacja

19sierpień
2009
The Salsa Kings Kategoria: Obozy zobacz inne wpisy autora

Z Jastrzębiej Góry powróciła już pierwsza grupa roztańczonych wczasowiczów, a wśród nich Małgosia – śliczna blondynka, która jeszcze wiosną, nieśmiało stawiała swoje pierwsze salsowe kroki, a dziś... Małgosia podzieliła się z nami swoimi obserwacjami i wrażeniami z turnusu. Przybliżyła nam panującą tam atmosferę i zdradziła kilka tajemnic. Opowiedziała o uczestnikach, instruktorach, zajęciach i o tym, co dały jej taneczne wczasy...

Choć średnia wieku na obozie wahała się między 30-ści a 50-siąt kilka lat wszyscy czuliśmy się jak młodzież. Przyjechali ludzie nie tylko z Trójmiasta, ale z różnych miejsc Polski, np. z Opola, Poznania, Warszawy czy Torunia.

Na początku obozu, w zależności od zainteresowań, podzieliliśmy się na grupki.
Była wśród nas grupa wczasowo-piwna, ambitnie-taneczna i imprezowo-dyskotekowa.
Grupa wczasowo-piwna lubiła spędzać czas wolny na hotelowych kanapach, oddając się rozmowie i degustacji.
Ambitnie-taneczna nie opuszczała ani chwili zajęć, a nawet biła się o miejsca na zajęciach przeznaczonych dla innych poziomów zaawansowania.
Grupa imprezowo-dyskotekowa często urywała się z zajęć zorganizowanych chodząc własnymi ścieżkami, szukając atrakcji w kurorcie.
Była też jedna pani (ja), która za wszelka cenę starała się spędzać czas wolny z dala od ludzi, czytając książki.
Z czasem podziały zanikły i świetnie się wszyscy zintegrowaliśmy.

Dużo się działo! Tańczyliśmy, tańczyliśmy i tańczyliśmy od rana do nocy! Poza naszą ulubioną salsą nauczyliśmy się kizomby, bachaty i ruedy, zabawnych tańców z figurami o jeszcze śmieszniejszych nazwach jak: El Presidente, jogurcik, jogurcik z truskawką czy la Polizia.
Bywały momenty nieprzewidywalne. W czwartek wieczorem z sufitu sali tanecznej zaczął kapać deszcz. Ktoś podstawił wiadro, na co wszedł Przemek i zauważył: „Prawie jak na Kubie…wiadro na środku.” Po czym Magda (nasza druga instruktorka) w tanecznym szaleństwie prawie wylądowała w tym wiadrze.

Innym razem podano nam na obiad kotlet z ryby, który był płaski jak placek, a w smaku przypominał papier. Niewielu śmiałków odważyło się zjeść ten rarytas w całości, stal się on jednak tematem rozmów na cały wieczór.

Czasem, jak prawdziwa młodzież
, obrażaliśmy się na siebie. O to, że w czasie zajęć w parach ktoś ładniejszy i młodszy odbił nam faceta, o to, że któraś z dziewczyn ośmieliła się porozmawiać z instruktorem dłużej niż inna, o to, że przypadkowo przydzielono nas do pokoju nie z naszą przyjaciółką. Wszystko to są rzeczy mało ważne, zdecydowanie jednak potwierdzają obecność młodego ducha w naszym (równie młodym  ) ciele.

Po kilku dniach byliśmy bardzo zintegrowani,
ze zdziwieniem odkryliśmy, ze są wśród
nas sami ciekawi ludzie: informatycy, nauczycielki, pani pedagog, lekarka, naukowiec, ludzie biznesu, pan psycholog, a nawet pan hipnotyzer. Wszystkich nas połączyła wspólna pasja - nasz ukochany taniec!
Obóz zakończyliśmy komponując dla naszych wychowawców piosenkę (i przygotowując taniec). Przytoczę tu tylko pierwszą zwrotkę (melodia „Gdzie strumyk płynie z wolna”):

Obozowa salsa


Gdy Przemek idzie z wolna
Rozsiewa salsy czar.
Tu chodzi mu część dolna
A tu mu tańczy bark.
Tu chodzi mu część dolna
A tu mu tańczy bark, seksowny bark…..

Dlaczego warto było pojechać na obóz i co on mi dał?

Sprawił, że uwierzyłam, że mogę tańczyć, nie obawiając się o własną kondycję, po kilka godzin dziennie i zachęcił do tańczenia salsy w parach.
Uświadomiłam sobie, że bardzo zależy mi na tańcu i że nie chcę traktować go już tylko jako ucieczki od pracy i codzienności. Chcę poświęcić mu dużo czasu i pewnego dnia pięknie tańczyć.
Spotkałam ciekawych, sympatycznych ludzi, których łączy wspólna pasja.
Miałam możliwość bliższego poznania moich instruktorów: Moniki, Magdy i Przemka. To bardzo ważne wiedzieć kim są w życiu prywatnym, jakie mają zmartwienia i radości, w czym nie są idealni. To pozwala zobaczyć w nich nie tylko instruktorów, ale też fascynujących ludzi.
W ciągu roku wszystko toczy się zbyt szybko i niewiele jest do tego okazji. Cieszę się, że mogłam poznać moich instruktorów lepiej. To wyjątkowi ludzie, którzy walczą o swoją pasję każdego dnia.
Mam nadzieję, że za rok uda mi się również pojechać na obóz tanecznyz Dance Avenue i mam zamiar tańczyć jeszcze lepiej...


Dziękujemy Małgosi za wyczerpującą relację i zachęcamy do komentowania i opisywania swoich przeżyć z Jastrzębiej Góry.
A Małgosię prosimy o dalsze zwrotki obozowej salsy!

(RS)
 

6 komentarzy do tego wpisu

Ania napisał o 10:23 w dniu 2009-08-18

Odsprzedam jedno miejsce na obóz formacyjny młodzieżowy w terminie 21-29.08.09.
Telefon kontaktowy: 669447654

M.L. napisał o 14:5 w dniu 2009-08-21

Bardzo się cieszę, że dołączyłam do obozu DA. Przyjechałam w środę rano i już przy śniadaniu odnalazłam moich kursantów z Gdyni. Resztę wesołej gromadki poznałam na moich zajęciach salsy solo i salsy w parach. Świetnie sie z Wami bawiłam, kochani. Wiem, że z niektórych z Was wycisnęłam trochę potu:)ale dzięki temu będziecie mnie pamiętać:)Podobało mi się, że każdy na obozie odpoczywał w "swoim tempie", był czas na wieczorne nasiadówki i "nocne Polaków rozmowy", spacery, objadanie się pysznym jedzeniem, pomijając sławetną rybkę:). Świetnie było pobawić się z Wami na zwykłej dyskotece, poznać Was od innej strony. A salsa... Jak zwykle zarażała. Kilka dziewczyn przeszło intensywny kurs, zaczynały jako totalne "świeżynki", które gubią krok podstawowy, a potem z ochotą biegały nawet na zajęcia dla zaawansowanych. Wspólny wysiłek taneczny, zmęczone stópki i spacery brzegiem morza sprawiły, że pozawierliśmy przyjaźnie z osobami, które przyjechały do Jastrzębiej z całej Polski. Świetną stworzyliśmy ekipę, jeszcze raz dzięki za udane wakacje!

śliczna blondynka napisał o 15:56 w dniu 2009-08-21

dalsze zwrotki obozowej salsy zawisną wkrótce na ścianach DA w Gdyni i Gdańsku, tak przynajmniej szef obiecał :). poezja wysokich lotów gwarantowana ;)!

Kaśka i Bodzio napisał o 19:45 w dniu 2009-08-22

Jakoś nie chciało nam się jechać na ten obóz, gdy już walizki były spakowane,
a potem...
nawet brak słońca nie przeszkodził dobrej zabawie i udanym wakacjom.
Nie przeszkodziło też i to:
że deszcz padał czasami nawet do wiadra na parkiecie,
że obsługa hotelu podczas naszych zajęć wykonywała z drugiej strony okien jakieś dziwne okrężne ruchy - bynajmniej nie w rytmie salsy ( klimat jak w "nie lubię poniedziałku" ),
że w nocy małżeńskie łóżka stykały się ...nogami ( istne szaleństwo - można było ćwiczyć "footworki" ),
że bar zamykali o 23.00 ( przynajmniej taniej spożywaliśmy...zakupioną w sklepie wodę mineralną ),
że mięśnie nie chciały się tak izolować jak powinny ( no cóż trzeba będzie wykupić karnet i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć...),
że babki młodsze i ładniejsze..hm(?) - no dobra -że młodsze to się zgodzę :-),
że panów jakoś mało ( ale ci co byli to mieli niezłą kondycję no i wybór jak mało kiedy ).

No bo przecież gdy muzyka wszystkim w duszy gra, gdy ciało umęczy się w latynoskich tańcach, gdy cycki jędrnieją i buzia się śmieje ( i Jej i Jemu ),
gdy nie ma czasu na zmartwienia - to pogodnie jest i bez słońca.
I dla tej pogody warto było spakować walizki i wyjechać z Wami.
Dziękujemy za wspólne chwile i ściskamy Was wszystkich mocno - nucąc tym razem już poobozową zwrotkę naszej "Stokrotki" w wersji latino:
"gdy obóz już za nami
to jakoś tęskno nam
i za dżentelmenami
i za parkietem pełnym dam
i za dżentelmenami
i za parkietem pełnym dam
seksownych dam".
Kaśka i Bodzio

msc napisał o 9:48 w dniu 2009-08-24

gratuluję talentu poetyckiego! taki talent nie powninien się marnować! a może założymy klub poezji i piosenki salsowej ;)? Kaśka na prezesa

Moniq napisał o 13:51 w dniu 2009-08-28

Bardzo się cieszę, że jedno z mych ulubionych zdjęć jakie zrobiłam znalazło się na stronie DA.Żyję cały czas salsą;-)
pzdr instruktorów i obozowiczów!

Monika z wielkopolski

Dodaj komentarz

Imię / nick*
E-mail*
Strona WWW
Newsletter

Wpisz swój adres e-mail jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje.

Usuń mój adres z newslletera
banner rezerwuj online

Film dnia: